obserwuj mnie!

snapchat
This error message is only visible to WordPress admins

Error: API requests are being delayed. New posts will not be retrieved.

There may be an issue with the Instagram access token that you are using. Your server might also be unable to connect to Instagram at this time.

Error: API requests are being delayed for this account. New posts will not be retrieved.

There may be an issue with the Instagram access token that you are using. Your server might also be unable to connect to Instagram at this time.

Error: No posts found.

Make sure this account has posts available on instagram.com.

Click here to troubleshoot

  • Home
  • /
  • Lifestyle
  • /
  • Kobieta nagrała swoją śmierć na Facebook Live

Kobieta nagrała swoją śmierć na Facebook Live

Social media uzależniają – to jasne. Gdzie jest granica „zdrowego” korzystania z mediów społecznościowych i czy w ogóle ona istnieje?

26-letnia Keiana Herndon uwielbiała dzielić się ze swoimi znajomymi informacjami z jej życia. Często do tego wykorzystywała coraz popularniejsze Live wideo na Facebooku. Jednak kilka dni temu nagrała swoim telefonem ostatnią relację na żywo – podczas transmisji zmarła na atak serca. Tragedia rozegrała się na oczach jej znajomych, którzy przez kilka sekund oglądali jej próby złapania pełnego oddechu. Paradoksalnie, pomimo pozornie bliskiego kontaktu z ludźmi, nikt realnie nie mógł jej pomóc.

m2

Przypadek śmierci podczas transmitowania Live wideo na FB niestety nie jest niczym nowym. Niedawno znajomi 28-letniego Antonio Perkinsa mogli zobaczyć jego ostatnie chwile przed tym, jak został postrzelony w trakcie strzelaniny na ulicach Chicago. Jednak tego typu zdarzeń FB nie komentuje i raczej stara się przemilczać takie tematy. Dlaczego? Żadna marka nie chce, aby o jej produktach dyskutowano w kontekście śmierci (dobrym, podobnym przykładem są przypadki zgonów po zmieszaniu RedBulla z alkoholem, o których też nie zwykło dużo się mówić).

Gdzie jest granica?

Czytając o takich przypadkach, automatycznie zastanawiam się gdzie jest granica zdrowego korzystania z social mediów? Czy w ogóle jeszcze istnieje? Tworzymy coraz więcej contentu ze swojego życia i śledzimy coraz to nowe osoby. Pierwszą naszą czynnością rano w łóżku jest sprawdzenie Fejsa czy Instagrama, zresztą ostatnią wieczorem też. Głęboko uzależniliśmy się od mediów społecznościowych i często ulegamy presji tworzenia treści na swoich kontach.

Takiej właśnie presji uległy osoby opisywane w powyższych przypadkach. Tworzyły content na swój temat wykorzystując live wideo, które dawało im poczucie jeszcze bliższego kontaktu ze swoimi znajomymi. Jednak social media to świat online, który nas zbliża i paradoksalnie od siebie oddala. Ich wirtualni znajomi mogli towarzyszyć im dzięki relacji na żywo, jednak w czasie kiedy potrzebowali realnej pomocy, nikt nie mógł pośpieszyć na ratunek.

Całą sprawę skomentował ostatnio Mikołaj Nowak (specjalista social media w TVN), który zdobył się na porównanie social mediów do heroiny. Myślę, że to dobre zestawienie w kontekście łatwości uzależnienia od SoMe. Coraz więcej osób ma z tym realny problem, którego po prostu nie zauważa.

Może warto więc spróbować zrobić sobie mały „odwyk” od Fejsa? Przerwę od relacjonowania swojego życia i podglądania innych? Wiem, że dużo moich znajomych próbowało to zrobić, ale na dłuższą metę nie wytrzymywali dłużej niż kilka tygodni. A Wy? Próbowaliście kiedyś?

PS Wiem, że powinienem promować swoją branże (social media), ale czasem trzeba się do niektórych spraw zdystansować i powiedzieć jak jest.

2 komentarze

  • Anna

    6 stycznia 2017 at 09:31

    Od miesiąca nie korzystam z facebooka. Wcześniej podejmowałam takowe próby, jednak skończyły się powrotem. Bo to przecież najlepsze źródło komunikacji? Jednak w pewnym momencie zaczęłam zauważać, że jestem tylko tam, dlatego że są inni. Teoria likeów, udostępnień, powielających się nagłówków, wychodzącej treści z każdej strony pewnego dnia przygniotła mnie. Zaczęłam omijać, brać i widzieć tylko to czego potrzebuję.
    Wynik po miesiącu. Z bliskimi częściej się spotykam. Jestem bardziej skupiona i zdeterminowana. Więcej czytam. Lepiej słucham. Przestałam rywalizować.
    Polecam.

    Odpowiedz
    • sebastian

      13 stycznia 2017 at 00:23

      Brawo, tak trzymaj! 😉 Social media potrafią nieźle rozpraszać – czasem widzę to po sobie, kiedy chce się skupić na wykonaniu jakiegoś zadania, a notyfikacje na telefonie cały czas przypominają o Intagramie, Facebooku itp.

      Warto czasem zrobić sobie małą przerwę 🙂

      Odpowiedz

Dodaj komentarz